Truffaldino
| |
Truffaldino był starszawym, schłopiałym Arlekinem; Tartaglia, gruby, astmatyczny gaduła, często pojawiał się pod koniec sztuki jako aptekarz z lewatywą; Ruffiana, komiczna starucha, nieustannie i z furią jazgotała; Isabella była młodą dziewczyną, która poślubić ma nie kochanego, wyniszczonego starca, Florindo natomiast — tęskniącym za nią kochankiem, którego żoną w końcu zostaje. Czyż już samo wyliczenie owych postaci nie przypomina tylu dobrze znanych sztuk teatralnych i uciechy, jaką zawsze na nowo sprawiają nam tysiące zaludniających je typów. W nielicznych, do naszych czasów zachowanych scenariuszach dostrzegamy prymitywną i niezbyt urozmaiconą osnowę akcji, luźno powiązaną improwizowanymi dialogami. Lecz akcja, a nawet napięcie były nieistotne w królestwie commedii dell arte, gdzie szło o dowcip, humor, taniec i żart. Gdy Pantalonowi rozcinano brzuch i ukazywało się mnóstwo słomy, gdy na Truffaldina wylewano cebrzyki wody, a Dottore siadał na krześle, będącym w istocie przebraną Ruffiana, gdy Florindo śpiewał serenadę lub Arlecchino ruszał w pląsy z Colombina, widzowie nie byli chyba zaskoczeni, lecz z pewnością bawili się znakomicie. Dwaj antagonistyczni giganci, którzy obdarzyli commedie dell arte treściami literackimi, nie naruszając przy tym jej promiennego przywiązania do życia pożyczki dla studentów, to Goldoni i Gozzi. Carlo Goldoni (1707—1793) był adwokatem, obserwującym ludzi w kawiarni na Rialto lub w sądzie i przenoszącym później ich charaktery do swych komedii.
| |