| Nutki na papier przelewane |
|
| | Codzienna poranna współpraca z Henri i Ludo poprzedzana była dwoma, często trzema godzinami, które Offenbach spędzał w ciszy przy swym pulpicie do pisania. Z niesamowitą szybkością bazgrolił wówczas na papierze drobniutkie swoje nutki, o których Saint Saens powiadał, że przypominają sieć pajęczą popstrzoną przez muchy. Około pierwszej wyruszali we trzech na dejeuner, spożywane w gronie przyjaciół w restauracji Petersa lub w Cafe Riehe, połączone z wymianą wszelkich nowinek. Później Offenbach, wymachując czarną laseczką, w błękitnym żakiecie, żółtej kamizelce i spodniach, szarych rękawiczkach, lakierkach i w cylindrze szedł do teatru. Próby, zajęcia dyrektorskie i omawianie przyszłych produkcji zapełniały popołudnie do około szóstej, po czym ekwipaż odwoził go na rue Lafitte do żony i dzieci. Następowało diner i obowiązkowy angielski, inspekcyjny wyjazd do dwóch czy trzech teatrów, gdzie akurat grano jego sztuki — potem dzień kończył się jeszcze jedną spokojną godziną przy biurku. Offenbach podróżował dużo i chętnie. W Wiedniu, Berlinie i Londynie czuł się jak w domu, co roku zaś w lipcu wyjeżdżał do Ems, nie tylko dlatego, że wody tamtejsze dobrze mu robiły na reumatyzm, ale ponieważ w tym samym czasie zbierali się tam wszyscy jego przyjaciele z bulwarowych spacerów. Dodatkową atrakcję tego pobytu u wód stanowił fakt, że teatr zdrojowy poczytywał sobie za zaszczyt wystawiać stale najnowsze dzieła Offenbacha. foteliki samochodowe piaseczno | Systemy nawadniające | szkoła tańca gliwice |