| historyjka muzyczna |
|
| | Jakub wraz z młodą swoją rodziną uciekł do Kolonii, by tam oczekiwać rozwoju wypadków, a gdy po roku wrócił do Paryża, nie pozostało mu nic innego, jak wydobyć z futerału starą wiolonczelę i wraz z nią znów ruszyć na salony. W maju 1850 — miesiąc po zgonie ojca Izaaka w Kolonii — powołano Offenbacha na kapelmistrza Comédie Française. Arsène Houssaye, bliski jego przyjaciel z dawnych, cygańskich lat, został dyrektorem tego starego i znanego teatru, powierzając Jakubowi jego kierownictwo muzyczne. Nad poczuciem zabezpieczenia, wypływającym z dochodu w wysokości 6 000 franków rocznie, górowało u Offenbacha radosne przeświadczenie, że wreszcie pracuje w teatrze i przynależy do tej sfery. Co wieczór we fraku i białych glansowanych rękawiczkach mógł dyrygować podczas antraktu, a niekiedy nawet komponować własne ilustracje muzyczne. Do komedii Alfreda Musseta Świecznik napisał wówczas swoją pierwszą nieśmiertelną melodię: La Chanson de Fortunio, pełną najszlachetniejszego liryzmu. Że piosenka ta wskutek fatalnych warunków głosowych głównego aktora nie wywarła należytego efektu, to tylko jedna z licznych mniejszych i większych przykrości, na jakie Offenbach był na swoim stanowisku narażony na chwilówki bez zaświadczeń. Borykał się w Comédie Française z aktorami, reżyserami i muzykami w orkiestrze, a tymczasem na ulicach Paryża rozpoczynała się epoka drugiego cesarstwa i w mieście znowu rozbrzmiewał okrzyk: Vive lEmpereurl Napoleon III, były prezydent byłej republiki, obwieścił początek ery radości i zabawy, kazał Zgromadzeniu Narodowemu przyznać sobie prywatny fundusz w wysokości 25 milionów franków, a piękną Eugenię de Montijo uczynił cesarzową. Mieszkania na sprzedaż Bielsko | koncerty | |